ZIMA 2008 / 2009

 


6 grudnia pojechaliśmy do Warszawy w poszukiwania św. Mikołaja...
...który nie zrobił żadnego wrażenia na naszym dziecku...


Za to bombki na choince stanowiły główną atrakcję wyjazdu. Nie zdążyłam zawieszać ich z powrotem,
kiedy Oskarek już trzymał kolejną w ręku.



Oskarek i jego ukochany misio.


A tu różne interesujące przedstawienia...


Do domu też przyszedł św. Mikołaj. Oskarek był strasznie przejęty i trochę niepewny, ale obok miał ulubionego wujka, u którego mógł się schronić, jakby Mikołaj miał złe zamiary.


Prezentów była cała masa, ale oczywiście najfajniejsze były te z kółkami.


Święta to czas rozmów w rodzinnej atmosferze. Oskarek chętnie brał w nich udział.


Pewnego styczniowego ranka dotarła do nas zima. Oskarek był zachwycony.


Wybraliśmy się na zimowy spacer po okolicy...


Dzióbek musiał skosztować białego puchu, przewracał się, ale dzielnie wstawał i szedł dalej.


Miał też okazję do pierwszej przejażdżki zaprzęgiem. Był taki dumny, że nawet na mnie nie spojrzał,
gdy robiłam zdjęcie. Rośnie nam młody maszer :-).


STRONA PIERWSZA