
Tym razem
w rolę Mikołaja wcięliła się chrzestna Niunia - Ola.
   
Prawdziwa zima zaczęła się na
dobre na początku stycznia 2010 roku.
Oskar nie mógł się nadziwić temu niezwykłemu zjawisku.
Podczas spacerów nie można go było postawić do pionu...
     
Każdy spacer z sankami prędzej czy później kończył się w jakiejś zaspie.
      
Od Mikołaja Niuniu dostał m.in. warsztat samochodowy, w którym może
teraz reperować
wszystkie zepsute "brumbrumy".
     
Jedna z lekcji powożenia psim zaprzęgiem. W tym roku było sporo okazji,
do nauki tak niezbędnego w naszej rodzinie zajęcia.
Puma okazała się niezwykle cierpliwą i wytrwałą nauczycielką.
     
Zaspy na
naszej ulicy nigdy nie były tak wysokie.
Stojąc na nich, Oskarek mógł dosięgnąć wierzchołka ogrodzenia.
Na naszej ulicy Oskar nie przepuści okazji, by przywitać się z każdym
sąsiadem. |